|
|
2012-01-27
|
Kurcze, zrobiło się u nas jak na studiach, końcowe zaliczanie semestru. Przychodzą, jęczą, płaczą… Zaliczam tylko dla własnej wygody, bo mi się nie chce produkować tony papierów za jedynki. Teraz to nauczyciel musi udowodnić, że zrobił wszystko, żeby uczeń uzyskał ocenę pozytywną, więc stawiam niepozytywne tylko w ostateczności. Albo po prostu złagodniałam z wiekiem. To też jest jakieś wytłumaczenie.
Szkoda, że nie lubię ryb. To by wiele ułatwiło.
|
|
Komentarzy:
2
|
|
2012-01-22
|
| Był wsiok sobie w jednym z lepszych salonów fryzjerskich w mieście… kawki mi jednej nie podali, widocznie nie pachnie ode mnie kasą, ale za to masaż głowy i całego ciała (mają fotele masujące) zrobili. Pan Wojtek starał się przeprowadzić konwersację, ale napotkał na opór z mojej strony. Ale komplementem uraczył, że kolor mam idealny (własny, mysi, więc nieszczerze). Wartało wydać tyle grosza chociażby dla tych bogatych zblazowanych paniuś, co to raz w tygodniu przychodzą sobie fryzurę zrobić. „Pani Moniko, moje włosy kochają pani ręce” powiedziała jedna z egzaltacją a ja o mały włos nie umarłam ze śmiechu. |
|
Komentarzy:
9
|
|
2012-01-20
|
Dzień mija za dniem i nic spektakularnego się nie dzieje. Ot, takie zwyczajne wiejsko-miejskie życie z dzieckiem na pierwszym planie. Dukana trzymam dzielnie i nie odpuszczam, cel mam ustalony i mam nadzieję, że go osiągnę. A w sobotę funduję sobie fryzjera, czas najwyższy, bo ostatni raz byłam w czerwcu…
”Gruby facet chce z Tobą rozmawiać. Interesują mnie wyłącznie białe koszule.” Jeszcze trochę i wespnę się na szczyty inteligentnych przykładów do ćwiczenia, choć słynnych w mych okolicach „czerwonych ust lubiących całować” nigdy nie przebiję. Po cudownych pigułkach dr G. mam watę w głowie i jakby większy luz. Nawet dzieciaki mnie już tak nie denerwują, a biorę dopiero ¼ docelowej dawki. Będzie nieźle:)
|
|
Komentarzy:
6
|
|
2012-01-15
|
| Wczorajsza wizyta u specjalisty od głowy i duszy o mało nie skończyła się zwolnieniem. Ale się obroniłam. Nie żebym nie chciała, bo chciałam bardzo, ale w tym momencie nie mogę sobie na L4 pozwolić. I tyle. |
|
Komentarzy:
6
|
|
2012-01-12
|
Prosta ze mnie baba, zamiast łososia wolę drobiowe parówki…
Czytałam w babskiej gazecie artykuł o szczęśliwych grubaskach. Że czują się atrakcyjne i pociągające. Że nie chcą się chwilowo odchudzać. Ja tam nie wiem, ale atrakcyjna to ja nie byłam będąc szczupła a co dopiero z moją nadwagą. Jak patrzę w lustro to mi się słabo robi, widzę zaniedbaną trzydziestkępiątkę z całą listą do poprawek. W czasach, kiedy powinnam poeksperymentować z wyglądem ja udawałam intelektualistkę i chodziłam w powyciąganych swetrach i spódnicach po kostkę. W efekcie nie umiem się umalować ani chodzić na wysokich obcasach. A teraz jest za późno, żeby się uczyć. Nic mnie bardziej nie odstrasza jak wizja plam od fluidu czy nierówno pomalowanych powiek. Albo wywrotki na obcasach na śliskim szkolnym korytarzu. W dodatku, jak to powiedziała moja wuefistka, chodzę jak kaczka kiwając się na boki. Baba nie kobieta. Normalnie jakoś staram się z tym żyć, ale są dni, że świadomość braków uwiera jak za ciasny but…
|
|
Komentarzy:
15
|
|
2012-01-11
|
Nasze dziecko jest nadal uczulone na laktozę. W związku z tym zaiwania wieczorami samą kaszkę bez mleka. Albo i nie. W związku z tym budzi się w nocy domagając pożywienia. Wstaje tata ale i tak chodzimy oboje jak zombie, jestem notorycznie niewyspana.
A w poniedziałek jak wracałam z językowej naszła mnie dodatkowo refleksja, że ja kurna jestem wiecznie w pracy, jak nie etatowo to poza.
I próbuję sobie przypomnieć jak to było kiedyś, jak miałam jeszcze powołanie. I nie pamiętam. Po prostu staram się przeżywać kolejne dni odliczając do dwudziestej, kiedy to wrócę do domu i będę mogła wyłożyć nogi na kanapę.
p.s. Chodzi za mną chlebek z pasztetem. Ale Dukan zabrania, więc karnie młócę serek ziarnisty.
|
|
Komentarzy:
6
|
|
2012-01-04
|
Nagle zostałam obarczona dodatkowymi godzinami pracy. Ot tak, bez pytania, czy mogę czy mam co zrobić z dzieckiem. Gdybym pracowała w prywatnej firmie, to może bym to jeszcze przełknęła, ale nie pracuję i wydaje mi się, że wypadałoby się wcześniej dowiedzieć, czy nie mam innych planów ani zobowiązań. Może góra myśli, że niczego innego nie robię, tylko czekam na dodatkowe lekcje i z wdzięcznością przygarniętego psiaka będę się łasić do nóg. A tu kucha. Tylko moja odmowa niczego nie zmieniła, godzin nie ma kto wziąć, więc nie mam wyjścia. Pewnie gdybym poszła na noże… ale nie idę, bo góra to góra a ja nie mam charakteru buntownika, potrzebuję akceptacji moich czynów. Tak więc od dzisiaj dzieciak jeszcze dłużej u niani a ja jeszcze dłużej w pracy. Tak bywa.
|
|
Komentarzy:
9
|
|
2012-01-01
|
No i impreza sylwestrowa za nami. Nowy Rok przywitaliśmy w pidżamach ale z szampanem w kieliszku. Jutro do pracy, na co w ogóle nie mam ochoty. Dobrze było w domu z synuchą, mogłabym się chyba przyzwyczaić i tylko hobbystycznie chodzić do językowej na popołudniowe zajęcia, tak o, rozerwać się.
A od jutra dieta. Rzekłam i mam nadzieję, że wytrwam. Na początku chciałam znów Dukana, ale poczytałam i się przeraziłam, bo opinie niepochlebne. I postanowiłam zrezygnować ze słodyczy i innych przekąsek ale za to sensownie i w stałych porach jeść. I żadnej kolacji po językowej, choćby mnie skręcało.
Szkoda, że szampan się tak szybko skończył…
p.s. albo mi się wydaje, albo kiedyś miałam więcej do powiedzenia. |
|
Komentarzy:
5
|
|
2011-12-15
|
Jakiś mnie pesymizm bożonarodzeniowy chwycił, za dużo roboty, jak co roku. A w szkole jeszcze dwa testy próbne gimnazjalne zarządzili, które nijak się same nie chcą sprawdzić. I raport dostałam do zrobienia. Z porządków to mamy górę a dół w ten weekend jakoś. Jak nie, to teściowa niech mi wytyka brudy, chociaż chciałabym dla nas samych posprzątać.
I znów przytyłam, spodnie cisną w pasie a te niecisnące podarły się na tyłku. Od nowego roku trzeba będzie na dietę przejść. I koniecznie skończyć ze słodyczami.
W językowej jednak wzięłam za dużo, w konsekwencji mały jest albo u niani albo z tatą. I urządza histerię jak widzi mamę. Przykre to bardzo.
|
|
Komentarzy:
9
|
|
2011-11-29
|
Znów ulepsza się naszą pracę. Oczywiście z efektem zupełnie odwrotnym, czyli siedzenie po godzinach ale w ramach godzin i jałowe dyskusje o niczym. Mielenie ozorem dla samego mielenia. I po co to? Przecież bez tego i tak wszystko by funkcjonowało, bo musi. A my ponownie staramy się udowodnić, że jesteśmy bardziej papiescy od samego papieża. I znów żałuję, że nie mam szefa konkreta, który by krótko, zwięźle i na temat, bez udziwnień. A ponoć ten na samej górze, minister, to już w ogóle nam nieżyczliwy bardzo.
A na samą myśl, że w wieku 70 lat będę nadal uczyć… nie, coś trzeba wymyślić, przebranżowić się, czy co. Niech tylko synucha podrośnie.
|
|
Komentarzy:
6
|