sarah76
zapiski
Notki
2012-05-12
 Szanowna Greys, pisałabym i częściej, ale po pierwsze nie mam czasu a po drugie nie mam o czym. Siedzę w papierach, co ja mówię, tonę w papierzyskach i brzegu nie widzę. Muszę zrobić raport z egzaminu gimnazjalnego i nie wiem jak się za to zabrać. Gdyby ktoś mi wytłumaczył jak obliczyć staniny, to bym była nad wyraz wdzięczna. W związku z ewaluacją kuratoryjną mamy roboty zatrzęsienie: ankiety, ankiety i jeszcze raz ankiety… I moje dziecko nie dostało się do przedszkola, czyli kolejny rok u niani. A ta jak się o tym dowiedziała, to była wyraźnie speszona, pewnie gdzieś już sobie załatwiła inne dziecko. Więc czekamy na decyzję, mam nadzieję, że padnie w miarę szybko, tak, żebyśmy mogli w razie czego poszukać innej niani. Idę z dzieckiem poćwiczyć paluszki, tak jak prikazała neurologopeda. A ile ona wad u Małego znalazła, strach się bać. I zapowiedziała konieczność żmudnej i systematycznej pracy ale nie ma kiedy, bo ciągle w pracy siedzę. Idę więc…
2012-05-09
I stało się to czego wszyscy u nas w szkole się najbardziej obawiają – ewaluacja zewnętrzna przez kuratorium, czyli przetrzepanie szkoły pod wszystkimi względami. Wczoraj dostaliśmy ankietę z 82 pytaniami, które będą przeprowadzane wśród nauczycieli. Mamy już odpowiedzi na nie, trzeba się tylko ich wyuczyć na pamięć. Dodatkowo wiemy o co będą pytać uczniów i przez miesiąc mamy tak zmienić sposób nauczania, żeby ankieta wypadła pomyślnie. Do tego będą hospitacje lekcji i mamy stanąć na rzęsach i przeprowadzać w te dni wzorcowe zajęcia. Jeśli chodzi o mnie, to nie spełniam żadnych warunków z tych żądanych przez kuratorium. Moje metody nauczania są przestarzałe i niezgodne z nowymi wytycznymi. I na dodatek posiałam gdzieś sprawdziany… kurde, same minusy, muszę coś wymyślić, bo inaczej będzie kucha. A teraz idę nauczać. Niezgodnie z obowiązującymi standardami.
2012-05-05
 No i goście wszyscy wyjechali i zostaliśmy sami. Przez wizytacje to o mały włos się nie rozpiłam. Jednego wieczora, zażywszy wpierw pół butelki wina a potem tabletki, leżałam w łóżku i byłam pewna, że zaraz dostanę zapaści. I burze były codziennie, nie lubię burz, bo się boję, że piorun trafi w dom i się spalimy. Ostatnio doszłam do wniosku, że nie ma czasu, żebym się czegoś nie bała, albo kominek, że się spalimy, albo wichury albo burze. Latem się boję, że sąsiadka podpali liście i pojedzie w cholerę (co często robi) albo ostatni lęk, że będę miała wypadek samochodowy.
I próbowałam sobie buty kupić i poległam na całej linii. Trudno, będę jak szewc bez butów…
2012-04-30
 Jednak bliska czterdziestka (no dobra, za cztery lata, ale to już tuż tuż) dała o sobie znać odciśniętą poduszką na policzku, o czym powiadomiła mnie zadowolona niania. Nie byłoby w tym nic nienormalnego, ale od wstania do uwagi minęły dwie godziny.
Weekend minął nam na ogrodowo-tarasowych pracach. Kwiatki posadzić, meble ogrodowe pomalować na nowo (zaraz idę kłaść drugą warstwę), taras umyć – tu akurat przydatna okazała się mama. I w ogóle jakoś ulgowo to wszystko przeleciało, Mały nie mógł się nacieszyć babcią a my mieliśmy więcej luzu. A dziś bibliotheka w pobliskim mieście granicznym. Zakupiłam sobie dodatkowo dwie pozycje za te euro, które się u mnie walały od pół roku. Aż grzech ich było nie wydać.
p.s. Mekjata, o seksie nie będzie, bo to mój mąż lubi się przechwalać takimi sprawami. Ja tam wolę niektóre tematy pozostawić dla siebie:)
2012-04-26
 Wiedziałam, że z tego przenoszenia konta to same problemy będą. Zapomniałam na czas zapewnić środki na starym koncie do spłaty rachunku za telefon komórkowy. I teraz mam niezapłacony rachunek. I musze na dodatek iść do punktu i zrobić na nowo polecenie zapłaty.
I moja mama przyjeżdża do nas na weekend. Nie, żebym nie kochała swojej mamy, ale jest, powiedzmy że, specyficzna. Trudno ja się gości, bo przez cały czas albo próbuje rządzić albo jest obrażona. Za ostatni pieniądz w tym miesiącu zrobiłam duże zakupy a i tak się założę, że będzie miała ochotę akurat na to, czego my nie mamy. I do sklepu zażyczyła sobie się zawieźć. A jest z tych, którzy lubią się szlajać po sklepie dla samego szlajania. Dwie godziny w plecy a ona i tak niczego nie kupi. No nic, trzeba będzie zacisnąć zęby i jakoś przetrwać. A potem przyjeżdża szwagierka. I po długim weekendzie.
2012-04-23
Mamy plan, żeby w dzień dziecka pojechać do Poznania do zoo. Mamy zabrać jeszcze szwagierkę, matkę chrzestną naszego Małego. Tak z czystej ciekawości zobaczyłam na stronę zoo i się przeraziłam kosztami. Za wstęp, za parking, za jedzenie. Do tego dojdzie dojazd i się robią dwie setki. Wcale nie jesteśmy zamożni, ale taki wyjazd damy radę przeżyć. A co z rodzinami, które są uboższe? Przecież zoo powinno być dostępne dla wszystkich dzieci. Jakie rozwijające rozrywki nam zostają? Kino – nie, bo drożyzna, teatr – jeszcze gorzej. Zoo też nie, zostaje plac zabaw, jeśli nie jest zdewastowany przez złotą polską młodzież i nie jest zasrany przez psy i koty. Dobrze, że mamy własny ogródek z mini piaskownicą, jeszcze zostaje nam do kupienia zjeżdżalnia z huśtawką, latem wywalamy basen i dziecko jest szczęśliwe. Potrzebne nam jest tylko  kilka krów i koni, może świnek, bo koty i psy są już mało atrakcyjne;p
2012-04-19
No i poszło mi oczko w skarpetach z Calzedonii, ciul tam z ceną, ale jak niekomfortowo się czuję chodząc taka pooczkowana. A swoją drogą uwielbiam ten sklep, mogę tam wydać na podkolanówki każdą wolną sumę. I niewolna też. W ogóle ostatnio znów wpadłam w zakupowy szał. A obiecałam sobie oszczędzać. Czuję, że powoli się zbliża mania, właśnie takim zakupoholizmem. Już wylukałam koszyk termiczny, który koniecznie musimy mieć na wakacje. Podoba mi się sukienka z pewnego sklepu za prawie 400 zł, ale nie, nie, nie, aż tak mnie nie maniuje, żebym wydawała na sukienkę jedną piątą mojej wypłaty. Może jakbym była prezeską wielkiej firmy, to i owszem, może bym nawet nie zauważyła, że mi cos z portfela ubyło. A tak z prezesostwa to tylko mam konto dla VIPów, co mnie niezwykle peszy. Miałam kiedyś w planach karierę naukową, wiec byłam prestiżowym zawodem. A że wtedy oprócz uczelni pracowałam w szkole i szkole językowej, to i dochody były powiedzmy na normalnym poziomie. Z kariery i dochodów to jedynie konto zostało, które sobie ostatnio na takie za zero zł zmieniłam. Z nadzieją, że wreszcie przestanie mnie dotyczyć chodzenie do pana osobistego doradcy. Ale widocznie musi mieć napięte plany sprzedażowe, bo wcale mnie nie zdegradował. Trudno, postaram się tam w ogóle nie chodzić. Ale kartę do bankomatu jaką dostałam, piękną, kolorową ze stadionami w kształcie kwiata. Aż się chce używać:)
2012-04-17
Zmieniłam numer konta i teraz się boję, że przy podawaniu w księgowości walnę się i wypłata powędruje w kosmos i jej nie odzyskam.
Byliśmy z kasy chorych u neurologopedy i chociaż Mały się zawziął i nic nie chciał powtórzyć ani powiedzieć, pani stwierdziła, że neurologicznie wszystko z nim w porządku, trzeba po prostu z nim dużo ćwiczyć. No to próbujemy, ale on nie jest już taki chętny, jak na początku, kiedy wszystko było nowe i ciekawe. Ale dbając o jego rozwój nakupiłam mu książeczek i wpadłam w dołek, bo nie potrafi ich porozwiązywać. A swoją drogą, od trzylatka wymaga się, żeby znał figury geometryczne. Ja chyba poznawałam je dopiero w szkole. Niedługo każą dzieciom rozwiązywać równanie z dwoma niewiadomymi. Powtarzam sobie, że nie wolno się dać zwariować ale z kolei czytam artykuły o dysleksji rozwojowej i ona może się właśnie zacząć takim niemówieniem. A potem to poleci, dzieciak nie potrafi czytać, liczyć, trudno mu się nauczyć. A wiadomo, jak każda matka chciałabym, żeby synek był małym geniuszem. Mam takiego, nieuka a nie geniusza, w klasie, nie potrafi się skupić ani zapamiętać żadnego materiału. Mama chodzi z nim do nauczycieli i wyprasza pozytywne oceny. I z jednej strony ją rozumiem, co ma zrobić z dzieckiem, które nie potrafi się nauczyć, chociaż siedzi z nim i przerabia materiał z lekcji. Z drugiej strony taki osobnik będzie pisał egzamin gimnazjalny i za jego niepowodzenie ja będę odpowiadać przed dyrekcją. A skoro przepuszczam z klasy do klasy, to znaczy, że opanował minimum programowe. Ciężki dylemat, ale częściej do głosu dochodzi we mnie matka a nie nauczyciel. Wraz z narodzinami Małego dużo się zmieniło w obszarze pracowniczym.

2012-04-13
Jest fajny kierunek studiów podyplomowych – translatoryka, z dzika rozkoszą bym sobie na nie poszła, a raczej pojechała, bo są w mieście na P. Ale pomna mojej ostatniej próby, gdzie trzy zjazdy przeryczałam z tęsknoty za Małym, z wyrzutów sumienia, że ograbiam mego syna z i tak rzadkich kontaktów ze mną i ze stwierdzenia, że najzwyczajniej w świecie nie dam rady skończyłam na tym studiowanie, więc pomna tego wszystkiego nawet nie śmiem o podyplomówce marzyć. I mogą mi koleżanki tłumaczyć, że szczęśliwa mama to szczęśliwe dziecko, że nie ilość a jakość kontaktu się liczy, ja i tak mam syndrom nie dość dobrej matki. Albo się tym zasłaniam, bo akurat te podyplomowe to żywy hardcore. Ile tam trzeba wysiłku i pracy włożyć, wiem, że nie znalazłabym siły i chęci na taki zapieprz. Ale chętnie zrobiłabym coś w kierunku mojego rozwoju. Niestety na naszym lokalnym uniwerku do dyspozycji są tylko nieciekawe propozycje, jedynie logopedia by mnie nęciła, żeby pomóc synowi. A co ja potem z tą logopedią zrobię? Więc szperam sobie po uczelniach i się podniecam ciekawymi kierunkami. Może kiedyś, jak Mały będzie większy albo nie będę miała szkoły językowej. Ale wtedy pewnie mnie nie będzie stać…. Ech i tak źle i tak niedobrze.
2012-04-10
 Święta , święta i po świętach… tak się cieszyłam na te kilka dni wolnego a one przeleciały jak z bicza strzelił. Święta u rodziców i teściów, nic szczególnego.
Mój były pracodawca w wyniku machlojek, przeprowadzonych jak byłam tam jeszcze zatrudniona, został skazany na zapłatę na rzecz ZUS półtora miliona złotych. Dziś przysłał pismo, że prosi wobec powyższego o wpłatę 130,23 zł na jego konto. I znów pojawia się problem, czy mnie to obowiązuje, skoro już tam nie pracuję ponad rok i czy ma prawo domagać się takiej wpłaty. Kwota nie jest duża ale z byłym pracodawcą jestem na bakier i nie chciałabym niczego mu oddawać. Ale porada u prawnika pewnie kosztowałaby tyle samo i nie wiem, czy w ogóle opłaca się handryczyć. Pewnie chwilowo oleję pismo dopóki nie dostanę ponaglenia. A potem się zobaczy.

<< Maj 2012
PonWtŚrCzwPiąSobNie
123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031
Archiwum
Rok 2012
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2011
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2010
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2009
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2008
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2007
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Księga gości
 
Zobacz serwisy INTERIA.PL